-JakmogłaśjakmogłaśjakmogłaśJAKMOGŁAŚ???????!!!!!!!!!!!!!!! - Skrzeczała Bethnan wskazując na ekran komputera.
-Jak mogłam co? - Zainteresowała się Yami.
-No wiek... mój... podać... tego... nie prawdziwy znaczy sie... Ja nie mam... Skasuj to!!! Weź to skasuj zaraz skasuj zaraz!!!! - Piszczała nadal Beth coraz głośniej.
Yami wzrószyła ramionami wychodząc z założenia, że z histerykami się nie dyskutuje i postanowiła udać się gdzie indziej w poszukiwaniu Anakina aby pogratulować mu za tak ładną grę w "Zemście Sithów" ;) Zostawiła więc jęczącą Bethnan, która cośtam zaczynała kombinować przy komputerze przy pomocy gumki do mazania i korektora ;) i ruszyła ciemnymi korytarzami (z rażącą gdzieniegdzie różową farbą na ścianach :>).
Szła tak sobie i szła aż doszła do pokoju który zajmowali Beth z Anim. Zapukała. Odpowiedział jej nieartykułowany dźwięk przypominający chrapanie, co pozwoliło jej przypuszczać, że Ani znów wrócił późno z ćwiczeń wojskowych i teraz odsypia. Budzenie go mogłoby zostać źle zinterpretowane przez osoby postronne (Beth, Sauron) a może i samego Aniego, totreż Yami z tej opcji zrezygnowała. Zamiast tego postanowiła poszukać Gal i zmusić ją do zdecydowania się wreszcie czy ona także zamierza prowadzić bloga, bo jak narazie wszelkie próby zainteresowania ja tym kończyły się mniej- więcej w tym stylu:
Yami: Chcesz z nami prowadzić tego bloga??
Gal: Tak, tak, ale teraz nie mam czasu bo... (i tu następowało COŚ ;))
Ale tym razem Yami postanowiła jakoś Gal przekonać, może np zagrażajac jej zabraniem Kirka do Zoo albo zamknięciem którejś z hal koncertowych. Po namyśle jednak okazało się, że Kirk raczej nie da się zabrać do Zoo (na samo wspomnienie incydentu ze spalonymi włosami Yami przeszedł dreszcz), a zamknięcie którejś z hl nie odniesie skutku, bo pozostaną tez inne hale - jedna mniej czy więcej to bez różnicy. Pozostawało jeszcze namówienie Saurona aby przekonał Gal, byłoby to jednak dość trudne, trudniejsze nawet niż przekonanie samej Gal bezpośrednio. Chociaż na Saurona to Yami miała "sposoby" ;)
Gdy tak sobie myśląc Yami szła przez Barad-Dur natknęła się nagle na Obywatela.
-Widziałaś kubusia?? - Spytał obywatel otrzepując przy okazji z kurzu koszulkę Włochatego.
-W kuchni chyba... - Zauważyła Yami zastanawiając się jednocześnie kiedy obywatel ostatni raz prał koszulkę...
-Ej dzięki bo tak mi się pić chce :D Fajnie jeśli dowieźli nowe!! :D - Ucieszył się Obywatel i pognał do kuchni pozostawiajac Yami samą z przeświadczeniem, że chyba nie pytał o kucharza a o soczek z Olsztynka... ;)
cdn...